wyszukiwarka kanały rss regulamin portalu kontakt dział extras pomoc
komunikator
działy portalu
:: skateboard
:: snowboard
:: fingerboard
:: bike
:: rolki
:: chillout
:: muzyka
:: extreme
:: breakdance
:: graffiti
top 20
mapa skateparków i miejscówek
infoMAG archiwum
nasz patronat
Iron Butterfly
skate-eutrope.com
.

Western Edition Eastern Exposure

Nie wiem jak zacząć tą pogawędkę. Siedzę przed komputerem, niecały tydzień od powrotu z Wilna i już mam luki w pamięci??? Nie!!! Nie wiem po prostu od czego zacąć, ponieważ mimo tego, że do Wilna wybraliśmy się, jak się okazało na zaledwie 3 dni to działało się tyle fajnych i śmiesznych historyjek, że teraz stary (i gruby) ma problemy. W sumie to było oczywiste, że gdy na wyjazd jedzie taki a nie inny skład musi być wesoło, a przede wszystkim, dla mnie najważniejsze, mocno deskorolkowo. Ale powinienem chyba zacząć od początku...

Nie ulega wątpliwości, że mimo przygotować do wielu, wielu wyjazdów ten mogę zaliczyć do co najmniej specyficznych. Specyficzny, ponieważ po pierwsze pierwotnie wyjazd był zaplanowany na połowę kwietnia, a ostatecznie doszedł do skutku dopiero w czerwcu! Co gorsza poszła plota, że Wilno to Barcelona wschodu i to dodatkowo wywoływało u nas „gęsią skórkę” i niesamowicie podsycało chęć wyjazdu. Wiele czynników składało się na przekładanie go coraz to na inną datę, a w zasadzie z tygodnia na tydzień. Jako, że pomysłodawcą był Boniek, który prowadzi dystrybucję Western Edition, to wyjazd w pierwszych zamierzeniach miał być sztywną formą touru Western Edition. Niestety wyjazd w pierwszym terminie uniemożliwiły kontuzje Jagi i Tomka Warzechy. Następnym razem pogoda, która mogła okazać się fatalna, a kolejnym, jakieś imprezy deskorolkowe lub rodzinne. Dużo tych przekładanek było, aż ostatecznie Boniek powiedział DOSĆ!!! Teraz albo nigdy!!! I to „TERAZ” ustalił na 8 czerwca. Niestety, Jaga mimo że wyleczył wspomnianą kontuzję tuż przed 8 czerwca... skręcił sobie drugą kostkę. Szkoda. Boniek w takiej sytuacji nie chcąc przekładać wyjazdu ponownie (setny raz) zdecydował, że jeżeli jest ktoś chętny może pojechać z nami. Wiadomo, że chętnych nie zabrakło i tak obok niego i Tomka Warzechy skład uformował się następująco: Amek Jóźwiak, Mikołaj Wrzecionkowski, Tomek Kotrych, Krzysiek Stasik. Fajny międzymiastowy składzik wróżył dobrze. Ale... okazało się, że akurat ósmego nie może jechać Amek, bo ma właśnie w ten dzień egzaminy. Szybka decyzja o przesunięciu wyjazdu o dzień, jednak egzamin również jakby na złość został przesunięty właśnie o jeden dzień. Jaka decyzja? Egzamin o 11:00, więc oczywiście czekamy z wyjazdem do 12:00. Ale... egzamin znów przesunięty na 13:00. Co jest? Nie poddajemy się, czekamy i tak ostatecznie wyjazd z Torunia nastąpił o 15:00!!! Myślicie, że to koniec kłopotów? Oj nie, nie tak szybko. Do granicy dotarliśmy dopiero około 2 w nocy, bo jako przykładni obywatele musieliśmy obejrzeć mecz Polska Ekwador w jakimś przydrożnym barze. Granica zawsze jest takim: Ufff w końcu wyjechaliśmy, takim jakby rzeczywistym początkiem wyjazdu zagranicznego. Z nami tym razem było inaczej. Na granicy okazało się, że z trzech samochodów, jakie mieliśmy do wyboru na wyjazd, wybraliśmy ten, który nie ma akurat ważnego przeglądu technicznego i ważnego OC. Łał!!! Brzmi co najmniej jak 5000 mandatu i powrót samochodu na lawecie. Jednak litewska Straż Graniczna ma serce i po drobnej wpłacie na cele podnoszące standard życia osobistego celników, mogliśmy udać się w dalszą drogę. Później już było tylko dobrze...

Wilno z rana przywitało nas słońcem w pełni – pierwsza dobra wiadomość. Druga to ta, że akurat w sobotę odbywały się miejscowe zawody i można było wygrać sporą kasę. Oczywiście wszyscy popędziliśmy, by o nią powalczyć!!! Ta!!! Żarty oczywiście!!!
Tak jak wspomniałem na wstępie skład był raczej głodny odkrywania „barcelońskich” miejscówek niż jakichkolwiek zawodów. Szkoda, że plotka o Barcelonie wschodu tak szybko okazała się tylko plotką i już po pierwszym spocie z fajnymi murkami jednak usytuowanymi na kostce wiedzieliśmy, że Barcelona to to nie jest. Na wspomniane zawody pojechaliśmy jedynie po przewodnika, który ostatecznie nie okazał się zbyt rewelacyjny. Nie wiem czy nie chciał, czy może nie znał innych miejscówek niż te w ścisłym centrum, na które i tak mimo woli zapewne byśmy trafili. Nie chce mi się wierzyć, by w takim dużym mieście nie było żadnych ciekawych spotów. Choć z drugiej strony mając w centrum cztery marmurowe place, na których można znaleźć wszystko co potrzebne do codziennego chilllautu, chłopaki po prostu innych nie szukają. My jednak postanowiliśmy ich poszukać i po kilkugodzinnej jeździe po mieście... wróciliśmy do centrum z pustymi rękoma. Może jakbyśmy mieli więcej czasu coś by się w końcu znalazło, ale 3 dni nie pozwalają na głębszą penetrację miasta. Zresztą centrum miało jeszcze jedną zaletę nas do siebie ściągającą...

Nie wiem o co chodziło w tym Wilnie, ale uwierzcie mi, że tylu urodziwych dziewcząt przechadzających się po mieście nie widziałem w życiu. Widać, że lans dziewcząt na Litwie jest na ostrym topie, a jak już się lansować w Wilnie to tylko w parze. Wyobraźcie sobie, że 90% dziewcząt jakie widzieliśmy było w parze z... drugą dziewczyną!!! Nie sprawdzaliśmy co prawda czy z tymi dziewczętami było wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę częste uśmieszki w naszą stronę można wywnioskować, że chłopców też lubiły. Nie, no co tu dużo pisać, jeżeli kiedykolwiek miał ktoś wątpliwości co do słynnej słowiańskiej urody, to zapraszam do Wilna w letni, ciepły... najlepiej upalny, słoneczny dzień.

Zwiedzanie, zabytki, polskie pamiątki... Upsss!!! Niestety nic tu ciekawego nie wyczytacie, ponieważ na zwiedzanie czegokolwiek nie starczyło nam po prostu czasu. Only skateboarding!!! Sorry... Jednak wybierając się kiedyś do Wilna w żadnym przypadku nie bierzcie z nas przykładu i zobaczcie coś więcej niż my. Wracając mieliśmy wyrzuty sumienia, ponieważ w końcu miasto to było przez wieki w granicach Rzeczpospolitej Obojga Narodów i budowane przez naszych pradziadów. Chodź my tego nie odczuliśmy, ponoć Litwinom nasza wspólna historia bardzo się nie podobała. Patrząc obiektywnie mają ku temu podstawy, ponieważ nie raz Litwa została przyłączona do naszych granic siłą. Składając wizytę naszym północno-wschodnim sąsiadom warto o tym pamiętać i uszanować ich własną suwerenną historię. Niemniej jednak można w Wilnie znaleźć pomnik Mickiewicza, bądź grób matki Piłsudskiego, w którym złożono również serce naszego wielkiego marszałka. Nas interesowała jedynie jazda i w tym miejscu powinno pojawić się wiele informacji. Niestety nie lubię, ba nawet nienawidzę, tego robić i pisać „ten zrobił to, a ten tamto”. Każdy sobie sporo pojeździł na nowych spotach, przy tym dobrze się bawiąc i to było naszym nadrzędnym celem. Fakt faktem kilka dobrych tricków można było zaobserwować, jednak pójdę na łatwiznę i odeślę Was do zdjęć i INFOvideo#13.

No i to na tyle co nasuwa mi się na myśl wspominając Wilno. Szczerze Wam polecam to miasto pod względem deskorolkowym, turystycznym no i matrymonialnym. Jednak prośba byście z umiarem eksploatowali i spoty i dziewczęta, byśmy mieli jeszcze kiedyś do czego wrócić. Choć uwierzcie, że być może spotom tak, ale dziewczętom nie dacie rady...

Artykuł pochodzi z INFOmagazine #16
Strona INFOmagazine
7


miejsce w top20:
-
dział: skateboard > artykuły > felietony
autor artykułu: INFOmag
data dodania: 2010-01-22 13:32:48
ilość wyświetleń: 3359
Artykuły o podobnej tematyce:
Kuchania wegetariańska słonika - ko »
INFOmag Awards 2005
Vans One Way Ticket - fotorelacja
Woodcamp
Wiadukt autostradowy
Niepisane zasady, czyli deskorolkow »
Zima, jesień - jak wykorzystać woln »
Raport Zima!!!

skate-europe.com - najstarszy internetowy skate shop poleca:
Deskorolka kompletna TOY MACHINE
  • Blat TOY MACHINE
  • model: GIRL FACES
  • szerokość : [ 20 cm ]
  • długość : [ 79.4 cm ]
  • trucki: BLACKOUT
  • kółka: SPEED DEMONS
  • wielkość: [ 53mm ]
279 zł

aktualnie na portalu
zalogowanych: 47, gości: 591


  •   stopka redakcyjna  •   wyszukiwarka  •   kanały rss  •   regulamin portalu  •   kontakt z nami  •   extras  •   pomoc  •  
  •   © 1996-2010 - andegrand.pl  •  ISSN 1899-6809  •   Wszelkie prawa zastrzeżone  •