Toruń - 6 maja 2006
W Toruniu, już od samego rana, na „blaszaku” obok Tor-Toru wytworzyła się iście piknikowa atmosferka. Można było dla przykładu skorzystać z ustawionego grilla, który ostatecznie został przyjęty przez naszego redakcyjnego kucharza Fi i za symboliczną dwuzłotówkę wcinaliśmy przygotowane przez niego smaczne szaszłyki. Zorganizowano również krótki kurs wtajemniczenia w jazdę dla całkowicie początkujących zajawkowiczów w całym rynsztunku TSG. Niby nic, ale powiem Wam, że było widać u młodzieży mocną zajawę przejechania się po specjalnym torze w kasku i ochraniaczach, które na co dzień nosi Tony Hawk. Oko, wróćmy jednak do Jamu, a bardziej zawodów, bo one były główną atrakcją, dla której się tego dnia spotkaliśmy. Również na tę specjalną okazję przywieziono do Torunia piramidkę ze skrzynką znaną nam wszystkim doskonale z Kinepolis. A zawody jak to zawody, dla oglądających stają się dopiero bardziej interesujące podczas finałów. W toruńskim finale Janek Skręt okazał się najbardziej skutecznym skejcikiem i tym samym jemu z tytułu pierwszego miejsca przypadło najwięcej nagród. Ale by było jeszcze milej odbył się również Best Trick, w którym próbowano wiele ciekawych tricków, jednak tylko Amkowi z jego nollie pop shovit noseslide na wspomnianej skrzyni na piramidce udało się odjechać. Tym samym Amek zadowolony bardziej z tricku niż deski Front, którą za niego dostał, udał się uśmiechnięty do domu.
| Poznań - 27 maja 2006
Poznań i osławiony Kinepolis już nieraz gościły wszelkiej maści zawody, jamy, toury tak też i te niczym szczególnym się nie zapowiadały. Był standardowo RedBull'owóz, którym z lekkim opóźnieniem podjechał Broda. Ten specyficzny wóz ma na stałe wbudowaną Dj'kę wraz z całym potężnym nagłośnieniem. Jam odbył się w systemie najlepszy trick dnia, oczywiście wyłączając tricki między innymi Gutka, Tomka Kotrycha i Krzyśka Stasika, którzy jako zaproszeni goście tylko sobie jeździli. Tym razem Kinepolis okazało się szczęśliwym dla Artura Sadowskiego z odległej Wschowy. To jego sedziowie postanowili wyróżnić, i to on wracał do domu z całym bagażem gadżetów. Na marginesie dodam, że między Poznaniem a Wschową leży Leszno, które w niedzielę również odwiedził Artur, a że akurat odbywały się tam zawody nie omieszkał wystartować i do swojej paki dołożyć kolejnych podarunków za pierwsze miejsce. Pozostaje nam tylko Arturowi szczerze pogratulować niejako podwójnego zwycięstwa. Wracając do soboty i Poznania, to grzechem byłoby zapomnieć o ważnym poznańskim wydarzeniu, jakim była przeprowadzona w iście polowych warunkach premiera z drugiej odsłony Poznań ZOO video. Autor filmu, Marti, jeszcze godzinę przed planowaną projekcją kończył ostatnie montaże i z prędka adoptował ścianę malując ją szybciutko białą farbą. I to właśnie dzięki niemu mogliśmy zobaczyć poznański światek deskorolkowy skondensowany w tej produkcji. Jak zwykle dzięki tym wszystkim atrakcjom będe miło wspominał ten dzień, mimo że kilka godzin później mieliśmy dość nieprzyjemny zgrzyt z Policją, jednak już za Armii Poznań i dlatego to zupełnie inna historia...
Artykuł pochodzi z INFOmagazine #16
Strona INFOmagazine |